Bielańska jaskinia

Pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych. Za oknem pochmurno i pada. Tym razem zarówno narty jak i aparat lądują w plecaku. Szukam atrakcyjnego celu dla naszej trójki. Wybór pada na Słowację i Bielańską jaskinię. Byłem tam już wprawdzie kilka razy ale ostatnio… 20 lat temu. Właściwie oprócz miejsca gdzie należy zostawić auto nie pamiętałem nic. Tymczasem jaskinia okazała się naprawdę ciekawa. 10 euro zainwestowane w bilet uprawniający do robienia zdjęć też było dobrą decyzja. Prawie półtorej godziny w podziemnym świecie, z klimatyczna muzyką i czasem na zdjęcia. Nawet usypiająca w nosidełku Natalia mi nie przeszkadzała. Jak było.. zapraszam do galerii.