Damavand 5671 m.n.p.m.

Termin:  14.09 – 28.09. 2008Damavand

TEHERAN
14 milionowa metropolia naprawdę robi wrażenie. Ruch uliczny odbywa się tu chyba bez żadnych zasad. Są trzy rodzaje czerwonego światła: zwykłe, pojedyncze migające i podwójne migające, jednak mimo wielokrotnych obserwacji nie udało mi się zorientować kiedy trzeba stanąć gdyż na każdym z nich samochody jechały. Pasy na jezdni oznaczone są chyba tylko po to żeby było ładniej jako że na 3 ustawia się 6 samochodów. Kierunkowskazy są zbyteczne lusterka też najważniejszy jest KLAKSON. Więcej niż samochodów jest skuterów. Skuter zapewnia transport całej 4 lub nawet 5 osobowej rodzinie. Na baku trzymany jedna ręką przez prowadzącego siedzi niemowlak, potem prowadzący, za nim średniej wielkości dziecko a za dzieckiem jego matka. Można porównać, że skuter to ich Fiat 126p. TeheranNie wiem jak ale na 14 dni pobytu widzieliśmy tylko 1 stłuczkę. Za to nasz ostatni przejazd taksówką przypomniał mi grę Need for Speer, lub przejazd rolercosterem , tylko że odbywało to się w prawdziwym mieście i na prawdziwej ulicy. Prędkość maksymalna jadąc pod prąd ok..160 km/h. Pierwsze przejście przez 4 pasmową ulicę zajęło nam 15 minut. Później było już lepiej ale umiejętność szybkiego chodzenia i wyginania ciała przydawała się bardzo. Do zobaczenia w Teheranie nie jest dużo. Kilka meczetów, mauzoleum ich duchowego przywódcy, pałacyki i kilka ciekawych zabudowań. Dzielnice można rozpoznać po sklepach które w nich się znajdują. My mieszkaliśmy w dzielnicy opon i akumulatorów :).Damavand Iran
DAMAVAND
Wulkan położony około 80 km. od Teheranu. Do jego podnóża dojechaliśmy autobusem a ostatnie 1500 metrów przewyższenia taksówką. Baza położona jest na wysokości 2950 metrów a nocuje się w meczecie. Jest tu możliwość wynajęcia muła, który wyniesie plecaki do obozu pierwszego na 4200 metrów. Niestety nie ma tu latem wody więc nie można zapomnieć o przywiezieniu jej do góry. Można tu też wynająć przewodnika. My po przyjeździe udaliśmy się jeszcze na spacer, który doprowadził nas 550 metrów w górę a następnego dnia wyruszyliśmy do jedynki. W ładnej pogodzie po 4 i pół godzinie zameldowaliśmy się w obozie.Damavand 5671 Tu niespodzianka: kazano nam zapłacić po 50$ za pozwolenie. Dotyczy to tylko obcokrajowców ale widać, że za te pieniądze buduje się nowe schronisko i platformy pod namioty. Resztę dnia spędzamy na leniuchowaniu, jednak wieczorem okazuje się, że Piotrek musi zejść w dół. Idę z nim i aż po 4 godzinach jesteśmy znów w bazie. !,5 godziny snu i obudzony przez Irańczyków wykorzystujących piątek jako swój dzień wolny ruszam w górę. Do obozu docieram szybko, ale na dworze jest strasznie zimno więc włażę do śpiwora i próbuję się rozgrzać. Agata z Darkiem robią śniadanie i o 8.10 ruszamy powoli w górę. DamavandDo 4800 metrów towarzyszy nam słońce, potem wchodzimy w chmurę i zaczyna wiać i sypać śniegiem. Pierwszych ludzi schodzących ze szczytu spotykamy na 5300 metrach. Droga niby oczywista aczkolwiek są do wyboru aż 3 warianty. Mijamy pola wywiewów siarki i na 10 sekund przejaśnia się. Widzimy, że do szczytu już niedaleko trzeba tylko go znaleźć J. Ostatnie 100 metrów wydłuża się nieznośnie. Niby wiem, że jesteśmy gdzieś blisko tylko jak znaleźć pamiątkowe tablice na skałach? . W końcu udaje się. Damavand szczytSchodzę po Agatę i Darka i razem dochodzimy na szczyt. Jesteśmy tam może minutę ale nasze ślady zdążyło już zawiać. Niestety po raz kolejny nie mogę liczyć na GPS, w którym trasa jest wpisana tylko, że 2gi komplet baterii nie wytrzymał zimna. Schodzę intuicyjnie i nagle na 5000 metrów dochodzimy grupkę idącą z miejscowym przewodnikiem, którą spotkaliśmy 2 godziny wcześniej. Mimo, że gość był na górze 175 razy zgubili drogę !!!. Schodzimy w dół ale sił starcza nam tylko na dojście do obozu. Nocleg i o wschodzie słońca zbiegamy do bazy.Damavand
ESFAHAN
Jedno z najpiękniejszych miast świata islamskiego i starożytnej Persji. Miasto warte zwiedzenia ze względu na swoje meczety, pałace i drugi co do wielkości zamknięty plac na świecie Imam Square . Niestety nie udało nam się dokładnie zwiedzić przepięknego meczetu Jameh Mosque ani innych budowli od wewnątrz ze względu na to że trafiliśmy tam wtedy gdy muzułmanie obchodzą jedno ze swoich najważniejszych świąt religijnych. Mimo wszystko budowle Esfahanu robią ogromne wrażenie bo zachowane są w całości. Wspaniale prezentują się również XVI wieczne mosty na rzece Zayandeh. Tam też koncentrowało się wieczorem życie mieszkańców i nasze. Po prostu spędziliśmy tam 2 dni na włóczędze wąskimi uliczkami, deptakami nad rzeką, i odpoczynku przy parkowych fontannach.Iran
SHIRAZ
Dawna stolica Persji, do dziś zachowały się budowle z czasów dynastii Zand czyli XVIII wieku. Tu wreszcie udało nam się zwiedzić kilka meczetów w tym jeden nawet z przewodnikiem, twierdzę, kilka pałaców. Wieczory spędzaliśmy na placu pod cytadelą Arg-e Karim Khani z jedną krzywą wieżą, paląc fajkę wodną. Tu też wreszcie powłóczyliśmy się trochę po miejscowych bazarach. Raz tak dobrze nam poszło, że zgubiliśmy się na całego i z opresji wybawiło nas dwóch taksówkarzy. Szczególnie podobałymi się bazar z pamiątkami usytuowany w podcieniach przypominających nasze krakowskie sukiennice. Spędziliśmy tu aż 3 noce, ale dni poświęciliśmy na wizyty w pobliskich Persepolis i nad wodospadami Margoon.Iran
PASARGADAE, PERSEPOLIS, NAQSH-E ROSTAM, NAQSH-E RAJAB
Na ten dzień czekaliśmy chyba wszyscy. Pozostałości cywilizacji starożytnej Persji sięgające prawie 600 roku przed naszą erą budziły moją ciekawość. W końcu to cywilizacja, która aż do czasu Aleksandra Wielkiego rządziła całym starożytnym światem łącznie z Egiptem. Najpierw jedziemy 130 km. do stolicy Cyrusa Wielkiego do Pasargadae. na uwage zasługuje tu jednak tylko grobowiec samego Cyrusa datowany na 546BC. Reszta to tylko troche porozrzucanych kolumn i ślady osady na pobliskim wzgórzu. mimo, że teren ogromny trudno mi sobie wyobrazić jak wyglądało to kiedyś. Szybko wsiadamy w taksówkę i udajemy się do Persepolis. Tu nie ma już rozczarowania. Miasto założone przez Dariusza I ok 518BC, wkomponowane we wzgórza na lekkim podwyższeniu z grobowcami w tle robi wrażenie. Mimo 40 stopniowego upału chodzimy jego „ulicami” kilka godzin. pozostałości po pieknie zdobionych bramach, setki kolumn, grobowce w skale przypominają o jego świetności. Szkoda, że Aleksander Wielki nie oparł sie pokusie spalenia go, gdyż teraz jest tylko cieniem swojej świetności, chociaż i tak robiącym wrażenie jak np. świątynie w egipskim Karnaku i Luksorze. W drodze powrotnej oglądamy jeszcze skalne reliefy i olbrzymie wykute w skale grobowce Dariusza I, jego syna i innych.Iran
WODOSPADY MARGUUN
Na deser zostawimy sobie wycieczkę w góry Zagros nad piękne wypływające ze środka ściany wodospady. !70 km. jazdy taksówką upływa nam szybko, gdyz widoki fantastyczne. Droga prowadzi przez przełęcze o wysokości prawie 2800 metrów, mijając miejscowe ośrodki narciarskie, nawet z kolejką gondolową. Same wodospady też robią wrażenie. Wody mnóstwo, leje się na przestrzeni kilkunastu metrów i z dość sporej wysokości. Z jednej części płynie dość wartko, gdzie indziej widać tylko lekką mgiełkę, sporo kolorów. Na pewno warte były odwiedzenia.

Dodaj komentarz