Pik Lenina 7134 m.n.p.m.

Termin: 21.07.2006 – 25.08.2006

Pik Lenina 7134

„Tak już jest w życiu, że kiedy człowiek bardzo czegoś pragnie i długo na to czeka, to wyobraża sobie, że jak osiągnie swój cel – cały świat przewróci się do góry nogami. Kiedy w końcu ten moment przychodzi, okazuje się, że nic się nie zmieniło, wszystko jest po staremu, a radość nie jest znów taka ogromna. W marzeniach finał jest dużo istotniejszy. Dopiero kiedy go osiągamy, okazuje się, że w gruncie rzeczy ważniejsze jest aby mieć cel niż żeby go osiągnąć.” Leszek Cichy

Organizator: SKPB Katowice, Klub Skialpinistyczny KANDAHAR
Uczestnicy:

  • Aleksandra DzikPik Lenina 2006
  • Maciej Westerowski
  • Tomasz Borowiec
  • Magdalena Derezińska
  • Ewa Ćwiklińska
  • Justyna Knopik
  • Gosia Górska
  • Aleksandra Maj
  • Jaś Lenczowski
  • Paweł Tatarek
  • Piotr Bartochowski

Pomysł wyprawy zrodził się w bacówce na hali Górowej pod Pilskiem kiedy po zakończeniu treningu skiturowego zaczęliśmy snuć plany na lato. Szukaliśmy czegoś w miarę ambitnego a przede wszystkim dostępnego finansowo. Wybór padł na jeden z łatwiejszych siedmiotysięczników Pik Lenina, położony w górach Pamiru w Kirgistanie. Naszą wyprawę planujemy rozpocząć w Katowicach skąd pociągiem udajemy się do Moskwy a następnie samolotem do Osz skąd terenowymi samochodami dostaniemy się do bazy na Ługowej Polanie (3800 m.n.p.m.). Stąd po zaaklimatyzowaniu się spróbujemy normalną drogą zdobyć wierzchołek Piku Lenina 7134 m n.p.m.

Pik Lenina bazaRELACJA ( w większości pisana na miejscu w Kirgizji)

Wyprawa nasza( grupy „samolotowej”- dwie Ole, Gosia, Justyna, Ewa, Borowik i ja) rozpoczęła się 21.07 na dworcu PKP w Katowicach. Pierwsze 26 godzin upłynęło nam na beztroskiej podróży w pociągu do Moskwy. Przekroczenie wszystkich granic poszło łatwo i przyjemnie. Cały dzień zwiedzania Moskwy w 40 stopniowym upale nie był łatwy. Ale to piękne miasto więc nie było nam żal. Wieczorkiem udało nam się za jedyne 30 rubli bardzo szybko metrem i autobusem dostać na lotnisko Szeremietiewo. Nocleg na karimatkach w sali odlotów wzbudzał sensacje ale co nam to. Rano zaczęły się problemy. Do samolotu mogliśmy zabrać jedynie 20 kg. bagażu wliczając w to podręczny, mimo że ubraliśmy się jak na sybir, niektórzy nawet włożyli uprząż musieliśmy zapłacić aż po 40-50 $ za nadbagaż, a to sporo. Na kontroli paszportów okazało się, że białoruski celnik podstemplował nam wizę a to błąd bo to znaczyło, że jest nieważna, ale po 30 min. wszyscy opuszczamy Rosje samolotem i po 4 godzinach lądujemy w Biszkeku. Nocleg na lotnisku a od rana do roboty. Najpierw pozwolenia , spotkanie z 4 osobowa grupą „pociągową” ( Magda, Jaś, Paweł i Piotr), rezerwacja auta do Osz na jutro i teraz odpoczynek w Hotelu w samym centrum za jedyne 3$. Wreszcie jakie rozsądne ceny. Jutro 12 godzinny przejazd przez TIENSHAN i będziemy w Osz, skąd mam nadzieje dalsza relacja.
Niestety u pewnych osób naszej wyprawy zauważyliśmy objawy ADHD. Zobaczymy co będzie dalej.

25.07 dotarliśmy szczęśliwie do Osz po męczącej 16 godzinnej jeździe busem z 7 miejscami siedzącymi i 4 „leżącymi”. Góry Tienshan robią wrażenie tak jak sama droga raz asfaltowa a czasami nawet dopiero w budowie. Wieczorem szczęśliwie znaleźliśmy noclegi w barakach przy stadionie. Dzis udalo nam sie zorganizowac „gruzawika”, który jutro( 27.07) o 5 pojedzie z nami do bazy pod Pikiem, reszte dnia spędzilismy na zakupach na miejscowym bazarze. Większość produktów termin przydatności do spożycia ma dawno za soba( minął nawet rok temu), ale zawsze sa świeże i dobre miejscowe pierożki. Ogólnie jesteśmy w dobrych humorach i nie możemy doczekać się rozpoczęcia akcji górskiej, bo podróży i upału mamy dosyć. Jeżeli w bazie będzie internet będziemy dalej przekazywać wiadomości.
Energie związaną z ADHD u pewnych osób (płci żeńskiej) staramy sie kierować w pożytecznych kierunkach;-)Osch

27.07 wyjeżdżamy o 7 z Osz na Ługową Polane. Gruzawik nie ma resorów i strasznie trzęsie, jedziemy tym co kiedyś było drogą wertepami w końcu rzeką. Dojezdżamy w końcu w tłumanach kurzu na miejsce. Wysokosć bagatela 3800m n.p.m., lokujemy sie na nocleg w jurcie za jedyne 2$, ale jeszcze przed noclegiem uderzamy na przel. Podroznikow i szczyt ponad nia. Pierwsze rekordy wysokosci dla niektórych 4250m n.p.m.

28.07 pierwsza noc upływa spokojnie. Część ekipy ( Magda, Jaś i Paweł) bierze depozyt i uderza do obozu 1, my spokojnie zdobywamy aklimatyzacje na Piku Pietrowskiej wyższy od Mont Blanc. Są juz pierwsze ofiary sraczki.

29.07 dziś grupa „samolotowa” pierwszy raz uderza z depozytem do obozu 1. Plecaki po 25-30 kg. na tej wysokości dają nam w d… ,5 godz. do góry, przygotowanie platformy pod namioty i rozbicie ich na 4400m n.p.m, przekraczanie wpław rzeki lodowcowej, pierwsze szczeliny w lodowcu i wreszcie 3,5 godz. powrót do bazy. Grupa „pociągowa” zostaje w obozie na noc.

Pik Lenina jedynka30.07 powtórka z rozrywki znów to samo. Tym razem przy przeprawie przez rzeke korzystamy z pomocy koni. 10-15m za jedyne 1-2$, ale rzeka powiększyła się znacznie. 2 osoby zrezygnowały z noszenia ciężkich plecaków i wysyłają je na koniach( 1$ za kg.) Pierwsza noc w 1. Paweł z objawami silnego zatrucia pozostaje w bazie.

31.07 długo oczekiwany rest naszej 7 ( grupy „samolotowej”). Po trudach podróży, transportu depozytów aklimatyzujemy sie w 1 obozie. Druga czesc wyprawy wybiera sie do góry, jednak Magda i Piotr po osiągnięciu 4900m wracają wykończeni do obozu natomiast Jasiu osiąga obóz 2 na wys. ok 5400m i spędza w nim noc.

1.08 Ja, Ola Dzik, Ola Maj i Borowik idziemy do 2 ki. Jednak po ok. 1km. skorupy Borowika rozpadają się, wraca do obozu a my do góry. Kilka pierwszych kłótni w sprawie wyboru drogi, wypinanie sie z liny, drabinki, kilkumetrowe szczeliny,ścianka 40 stopni i wreszcie jesteśmy wykończeni w 2( ponad 6 godz.). Ola Maj postanawia zostać, czym nas zaskakuje, ale we 2 na lodowcu dajemy sobie rade i po 2,5 godz. jesteśmy z Dziką w 1.

Pik Lenina droga do 2ki2.08 Dla większości rest w 1. Ola Maj rusza sama do 3, a Piotr, Gosia i Ewa wyruszają na podbój 2. Po drodze okazuje się, że zostawiony 2 dni wcześniej plecak na 4900m ( przez Piotra i Magde) zniknął. Straty spore. Ola M po osiągnięciu 3 schodzi w dół aż do bazy.( to chyba nowa Wanda Rutkiewicz).

3.08 Ważny dzień dla naszej 3 (Ja, Dzika i Borowik) idziemy z max. ciężkim depozytem do 2, po drodze zjeżdżamy do szczeliny i wydobywamy line z Piotrka i Magdy depozytu, dochodzimy do obozu i tam śpimy. Namiot obsypywany kamieniami chroniony jedynie przez plecaki nie jest dobrym miejscem noclegowym.

4.08 Idziemy do obozu 3 pod szczytem Rozdielnej na wys. 6100 m n.p.m., wynosimy tam namiot, jedzenie gaz. Pierwsze widoki na grań szczytową, wykończeni ludzie w namiotach tak przedstawia sie obóz 3. Jas i Magda zostaja na noc, a nasza trojka schodzi w fatalnej pogodzie do 2 ki.

5.08 Miało być ranne wyjście ale śnieżyca i wiatr powodują, że wychodzimy o 11. Torowanie w głębokim śniegu do trojki nie jest przyjemne, ale depozyt trzeba wynieść. Brak widoków tylko mgła dołuje, ale po 3,5 godz. jesteśmy w naszym namiocie. Schodzimy do 2ki. Borowik zmęczony (nosi najcieższe plecaki) zostaje a my z Dziką w dół do 1ki.

Pik Lenina droga do dwójki6.08 Rest day. Borowik rano schodzi do 1ki. Ola M, podejmuje zaskakujaca decyzje o ataku szczytowym dołącza do niej Piotr, który jeszcze nie wie, że to też jego wyjście na atak szczytowy. ( szkoda, że nie pomogli nam w wynoszeniu namiotów i przygotowaniu miejsca pod nie w obozach – kosztowało to nas sporo wysiłku , ale cóż POWODZENIA). Gosia z Justyna schodzą na Ługowa i kończą akcje gorska w Pamirze. Pogoda fatalna.

7.08 Rest day 2. Borowik szuka butów po całym obozie. Ewa i Paweł( który dotarł po tygodniowej chorobie) uderzają do 2ki., gdzie spią. Pogoda fatalna

Pik Lenina dwójka8.08 Rest day 3. Kończy sie jedzenie. Ewa z Pawłem dochodzą do 3. Ewa GRATULACJE ( szkoda, ze wycofujesz sie z akcji ). Ola Maj podejmuje udany atak szczytowy. Wieczorna lacznosc troche strach bo Oli nie ma w namiocie ale ok. 20 melduje sie w 3. Kolejna noc gdy 3 jest zajęta i jak się domyślaliśmy nie było sensu pchać się nam do góry.

9.08 Co się odwlecze … wychodzimy na atak. Droga do 2ki, troche się zmieniła, forma po długim odpoczynku marna, dochodzimy aż 2 godz.( nasza 3) za Magdą i Jasiem do 2ki. Impreza w namiocie Hiszpanów, którzy zrezygnowali. Piotr zdobywa samotnie szczyt i z przygodami zjeżdża na nartach do 3ki.

Pik Lenina obóz trzeci10.08 Plecaki, następny namiot, gaz ( bo podobno ubyło) na plecy i do 3ki. Tu przykra niespodzianka, jakiś żabojad zasłabł pod szczytem nie ma go kto sprowadziC mamy byc w gotowości, no cóż. Sprawa wyjaśnia się sprowadzają go Niemcy a po lekach jakie dostał gada całą noc i nie daje nam zasnąć. A jutro atak.

11.08 Wstajemy o 4, kaszka herbata i o 6.30 po wschodzie słonka ubrani we wszystko co mamy startujemy.Ja , Dzika, Borowik a za nami ok. 30 min. Magda z Jasiem. Tempo zabójcze i już po 5.45-6.00 godz. Ola Dzik, Tomasz Borowiec i Maciek Westerowski meldują sie na szczycie. Jest zimno wieje silny wiatr, ale nie przeszkadza nam to ( Borowikowi) w rozpaleniu OGNISKA ( ze swojej starej koszuli). Jest to najwyżej rozpalona Watra w historii. Dochodza Magda Derezińska ( pada na szczycie) i Jaś Lenczowski więc jestesmy w komplecie. Po ponad godzinnym pobycie na Piku rozpoczynamy zejście i po 3 godz. jestesmy w 3ce. Pogoda zmienia sie na dupowe ale teraz to my to mamy w d… . Nocleg

Pik Lenina szczyt12.08 Schodzimy do 2ki. JaS ma problemy ze wzrokiem ale postanawia zaczekaC na Pawła, który bedzie próbował ataku. My na doł do 1ki na zasłużony odpoczynek. Ale góra pokazuje pazury. Lodowiec zmienił sie straszliwie, szczeliny są o wiele większe, jeden skok złamany mostek, który wczesniej utrzymał Borowika ( kurcze jestem od niego lżejszy) i jestem w szczelinie. Szybka reakcja Dzikiej i wbite w lód raki powodują, że zatrzymuje sie i wyłaże o własnych siłach. Wreszcie w obozie. Paweł podchodzi z 1ki do 2ki.

13.08 My marazm w 1, Paweł podchodzi z 2ki do 3ki.

14.08 pakujemy plecaki po 25-35 kg, a cześć na konie i schodzimy do Bazy. Żegnaj Piku, dla nas to juz koniec. Paweł podejmuje atak szczytowy, ale wycofuje sie z ok. 6750 m; mimo wszystko gratulacje; po chorobie a później cały czas samemu więc i tak to bardzo dużo. Magda zostaje w 1 na etacie kucharki ( jedzenie słabej jakości przypłaciłem sraczką – ale otrzymałem zwrot pieniążków)

Pik Lenina baza115.08 Nuda w bazie , prysznic – przydał się po 16 dniach, czekamy do wieczora na Magdę, Jasia i Pawła. Załatwiamy transport w doliny.

16.08 Z przygodami, Łada, Isuzu i w końcu 2 Wołgami docieramy w nocy do Hotelu w Osz, skąd uzupełniamy relacje.

17.08 wypoczynek w Osz, cały dzień chodzimy po bazarze i jemy. Wieczorem góra Sulejmana ze skalną rynną i butelka wódki kończy naszą górska akcje..lenin

18.08 Po 13 godzinach jazdy jesteśmy wreszcie w Biszeku. Jutro dzielimy sie, cześć wraca juz samolotem do Warszawy ( Magda i Piotr), część stać będzie po bilety kolejowe ( Jaś i Paweł), a my prawdopodobnie na 2 dni nad jezioro Issyk-Kul aby zmyć z siebie kirgiski brud.

Pik Lenina 7134 Maciej Westerowski19.08 Jesteśmy nad jeziorem. Kwatera mizerna, latryna w ogrodzie ale świeci słonko, woda ciepła jak w Bałtyku, trochę śmierdzi, po plaży biegają krowy, indyki, konie osły i wielbłądy jednym słowem kurort.

20.08 plażowanie od samego rana ( wieczorem niektórzy zrobili się czerwoni), kąpiel w leczniczym błocie, przyjeżdżają Paweł z Jasiem i robi się wesoło.

21.08 Wracamy do Biszeku. Wizyta na bazarze i pierwszy nieprzyjemny incydent – uciekamy przed Kazachem, który na siłę i za kasę chciał nas oprowadzić po bazarze.

22.08 Zwiedzamy stolicę Kirgizji, muzeum rewolucji itd. Wracają Gosia, Justyna i Ewa i przy piwku opowiadają nam swoje przygody.

23.08 Lotnisko, tym razem udaje nam się z nad bagażem, wsiadamy do samolotu TU154 i otrzymujemy gazetę z wiadomością, że właśnie jeden taki się rozbił. Ale mamy szczęście lądujemy w Moskwie i nocujemy na lotnisku.

24.08 Zwiedzania Moskwy ciąg dalszy. Wizyta u Lenina, i w muzeum historii Rosji( bo Kreml w czwartki zamknięty) i wieczorem wsiadamy do pociągu.

25.08 Podróż bez przygód iz przesiadką w Warszawie udajemy się do Katowic gdzie na dworcu podobno podłożono bombę. Godzina opóźnienia ale już ok 21 wszyscy lądujemy w domach.

Pik Lenina szczyt2INFORMACJE PRAKTYCZNE opisane przez Olę Dzik

Kirgistan i Pik Niepodległości (dawniej Lenina)

Koszt:
Całkowity koszt wyprawy na Pik Lenina może zamknąć się w przedziale 3500-4000zł (nie licząc zakupu sprzętu). Główne wydatki wiążą się z dojazdem, zwłaszcza jeśli decydujemy się dotrzeć do Kirgistanu samolotem. Nie ma kosztownych pozwoleń i formalności – te wydatki można zamknąć w 10 $. Ogólnie życie w Kirgistanie (jedzenie, zakwaterowanie, transport) jest znacznie tańsze niż w Polsce, jedynie nieliczne towary, uznawane tam za luksusowe, osiągają ceny zbliżone do naszych. Ceny podawane obcokrajowcom nieraz bywają wyższe niż dla miejscowych, należy więc kupować rozważnie. Przeważnie ceny można, a nawet należy, negocjować. Koszt pobytu w górach zależy od tego, jaki standard wybierzemy. Generalnie w im większym zakresie korzystamy z usług agencji turystycznych lub im więcej kosztownych luksusów (tragarze, wyżywienie czy prysznic) sobie fundujemy, tym jest on wyższy. Jednak minimalizm i samowystarczalność pozwala zredukować go do niewielkich kwot.

Przygotowania i formalności:
Polacy mogą do 30 dni przebywać w Kirgistanie bez wiz. Od niedawna obywateli naszego kraju nie obowiązuje tam też obowiązek meldunkowy w tzw. OWIRze (uwaga! niektóre kirgiskie agencje turystyczne wykorzystują niewiedzę przyjeżdżających i rzekomo załatwiając OWIR, w rzeczywistości tylko wyłudzają pieniądze). Jadąc na Pik Lenina musimy posiadać zezwolenie na przebywanie w strefie przygranicznej (podobne zezwolenie wymagane jest w rejonie Chan Tengri). Jego załatwianie trwa miesiąc, można to zrobić za pośrednictwem agencji turystycznych przez Internet. Natomiast żadne inne pozwolenie na Pik Lenina nie jest wymagane – tu także nie należy dać się zwieść rozmaitym lokalnym agencjom. Jadąc przez Rosję nie musimy w zasadzie posiadać wizy tranzytowej (umowa o ruchu bezwizowym), lecz lepiej sprawdzić, czy wszystkie kryteria bezwizowego przejazdu są spełnione; my na wszelki wypadek wyrobiliśmy wizy.

Dojazd:
Najszybciej jest dotrzeć do Kirgistanu samolotem. Jest to zarazem transport najdroższy (koszt naszych biletów Moskwa – Biszkek – Moskwa to ok. 1400 zł/os.), należy się też przygotować na wysokie opłaty za nadbagaż (w Aeroflocie cały bagaż, włącznie z podręcznym, był ważony i musiał zmieścić się w 20 kg). Transport kolejowy pozwala sporo zaoszczędzić i zabrać ze sobą dowolną ilość rzeczy, jest natomiast czasochłonny i uciążliwy (około tydzień w pociągu). My koleją jechaliśmy tylko do i z Moskwy (dzięki 40%-owej zniżce dla grup koszt biletów na pociąg bezpośredni z Katowic wyniósł 230 zł/os. w dwie strony, a więc niewiele drożej niż długa i męcząca jazda w opcji z przesiadkami).

Moskwa

Kirgistan:
– zmiany czasu

Wjeżdżając do Kirgistanu przesuwamy zegarek o 4 godziny do przodu względem czasu polskiego, o 2 godz. względem czasu moskiewskiego.
– język
Język kirgiski jest dla Europejczyka totalnie niezrozumiały, jednak z każdym można porozumieć się po rosyjsku. Czasem można też spotkać osoby znające angielski czy inny język europejski.
– waluta
Kirgiska waluta to somy. 1 $ to ok. 40 som, 1 zł to ok. 12 som. Pod Pikiem Lenina można płacić również w dolarach.

Kirgizja 2006

– bezpieczeństwo
Wbrew rozpowszechnionym w Europie mitom na temat Azji, Kirgistan jest krajem bardzo bezpiecznym, na pewno bezpieczniejszym niż Polska. W miastach śmiało można zapuszczać się nawet w ubogie dzielnice, swobodnie chodzić po bazarze nawet wieczorem. Zdarzają się oszuści w bazarowych kantorach, a także handlarze, sprzedający nieświadomym obcokrajowcom towary po wygórowanych cenach, natomiast z kradzieżami wprost czy napadami na szczęście się nie zetknęliśmy. Również w wioskach ludzie są bardzo przyjaźni i gościnni, każda jurta stoi zawsze otworem. Nieco inaczej jest w skomercjalizowanym rejonie Piku Lenina. Tutaj najlepiej nie pozostawiać na dłużej namiotów i sprzętu w obozach bez nadzoru, nie zostawiać także na widoku plecaków z depozytami na lodowcu między obozami.
– transport
W Kirgistanie transport jest tańszy niż w Polsce. Najlepiej jest przemieszczać się grupą ok. 8 – kilkunastoosobową i organizować przejazdy samemu, wynajmując busy. Będąc w dowolnym mieście udajemy się na dworzec autobusowy lub inne miejsce postoju busów-marszrutek, gdzie zwykle zostajemy przez tłum kierowców zarzuceni ofertami przejazdu. Ceny należy negocjować. Jeśli zamawiamy busik na kolejny dzień, kierowcy zwykle żądają zaliczki. Nam ani razu nie zdarzyło się, by któryś z nich po ustaleniu ceny czy wzięciu zaliczki nie dotrzymał umowy. Można również niedrogo poruszać się kursowymi marszrutkami. Ten transport wart jest polecenia gdy jesteśmy niewielką grupą, a przynajmniej bez ogromnych plecaków; ponadto w wiele miejsc marszrutki nie kursują. Jadąc do bazy pod Pikiem, na Łukowej Polanie, można skorzystać z zorganizowanego transportu ciężarówką z Osz (cena 30$/os. przy komplecie pasażerów). Szukając tańszego transportu na własną rękę należy być ostrożnym – dojazd tam wymaga samochodu terenowego i znajomości trasy, którą miejscowi kierowcy rzadko posiadają. Transport kolejowy wewnątrz Kirgistanu ma ograniczony zasięg – liczne pasma górskie sprawiają, że pociągiem można dojechać w niewiele miejsc. Transport lotniczy jest możliwy np. z Biszkeku do Osz. Korzystają z niego zwykle zachodnie wyprawy na Pik Lenina. Nie jest to pomysł wart polecenia ze względu na cenę (ponad 50$ w 1 stronę), ograniczenie bezpłatnego bagażu do zaledwie 15 kg oraz fakt, że tracimy w ten sposób szansę zobaczenia piękna Kirgistanu – jego przyrody i kultury.

Kirgizja transport

– zakwaterowanie
W miastach można pozwolić sobie na spanie w hotelach, gdyż są one niedrogie (100 som lub mniej). W wioskach można spać w kwaterach (ceny nad jeziorem Issyk-Kul: 100-200 som/os.), zaś w górach czy na odludziach – w namiotach bądź za niewielką opłatą w jurtach. Na Piku Lenina za rozbicie namiotu płaci się tylko w bazie i obozie I (chyba że rozbijemy się poza obozem). Można też spać w namiocie obozowym – im wyżej tym drożej – lub, w bazie, w jurcie.
– wyżywienie
W miastach najtaniej można się wyżywić na bazarach. Tu kupimy, po cenach podobnych do polskich bądź taniej, trwałą żywność w góry, włącznie z zupkami chińskimi, makaronem do zalania wrzątkiem, wędzonym serem, konserwami, słodyczami, suszonymi owocami, a także, to już dużo taniej niż w Polsce, produkty spożywcze codziennego użytku, nawet świeże gotowe potrawy. Pyszne i tanie są placki-lepioszki, porcjowane sałatki, smażone placki nadziewane ziemniakami, ciastka, chałwa, a także owoce: arbuzy, melony, pomidory, winogrona i wiele innych. Pod wieczór wiele rzeczy można kupić jeszcze taniej. Jeśli chodzi o pieczywo w góry, lepiej zaopatrzyć się w lepioszki, które mogą ewentualnie wyschnąć, lecz nie pleśnieją, niż chleby. My jedliśmy lepioszki 2-tygodniowe, chleby zaś musieliśmy wyrzucić już po kilku dniach. Żywność na bazarach bywa często przeterminowana, przygotowywana w niehigienicznych warunkach, więc należy liczyć się z możliwością wystąpienia kłopotów żołądkowych. Artykuły spożywcze lepszej jakości, lecz droższe, kupić można w sklepach, zwłaszcza w zamożniejszych dzielnicach miast. Podczas podróży niedrogo zjeść można w przydrożnych barach. Ich menu składa się jednak z reguły z 2-3 potraw, raczej nie ma dań wegetariańskich. W przydrożnych jurtach można kupić narodowy napój Kirgizów – kumyz.

Kirgizja jedzenie

– pamiątki
Najtaniej kupić je można na bazarach. W Biszkeku są nieco tańsze niż w Osz. Najczęściej obcokrajowcy kupują tradycyjne kirgiskie kapelusze, a także inne zdobione wyroby z tkanin wełnianych, np. torebki czy kapcie. Pocztówki kupić można jedynie w centrum Biszkeku.
– Internet, telefon
W większych miastach znajduje się wiele niedrogich kafejek internetowych, choć nie zawsze Internet w nich działa, a czasem działa wolno. Można tam także porozmawiać przez Skype’a. Pod Pikiem Lenina maila napisać można też (za 2-3$) z obozu I (ale chyba nie warto – napisanego przez nas maila wysłano dopiero po 2 tygodniach). Zasięg komórkowy obejmuje tylko „cywilizowaną” część kraju. W rejonie Piku Lenina, począwszy od Osz, komórki są bezużyteczne. W czasie działalności górskiej przydają się więc radiotelefony.

Pik Niepodległości (Lenina):

– optymalny termin i czas trwania akcji górskiej Najlepszym terminem jest lipiec, w sierpniu lodowiec jest już wytopiony, a szczeliny szybko się powiększają. My prowadziliśmy akcję górską w pierwszej połowie sierpnia. Na szczyt weszliśmy ok. 2 tygodnie od przyjazdu do bazy.Kirgizja Pik Lenina

– sprzęt, wyposażenie
Od bazy do obozu 1 dojść można latem nawet w sandałach. Powyżej 1-ki, aż do szczytu, konieczne są skorupy i raki. Związanie się liną jest potrzebne tylko na odcinku lodowca między 1-ką a 2-ką. Przy dobrej pogodzie i miękkim śniegu można iść jedynie z kijkami, jednak na wspomnianej trasie między 1-ką a 2-ką lepiej mieć przy sobie czekan (wystarczy 1, turystyczny), kilka śrub, taśm i karabinków. Inny sprzęt (np. deadmeny, przyrząd do podchodzenia, kask) nie jest potrzebny. Koniecznie należy zabrać porządny (nie kirgiski!) krem UV. Z wierzchniej odzieży konieczne są: buty co najmniej skorupy, a najlepiej obuwie ekspedycyjne (za duże o ok. 1,5 rozmiaru, aby zmieścić kilka par skarpet i móc ruszać palcami), kurtka puchowa, kurtka i spodnie windstopperowe, kurtka i spodnie tylu gore-tex, łapawice puchowe, rękawiczki windstopperowe i cienkie, czapka, kominiarka, maska, okulary lodowcowe (najlepiej 2 pary). Na atak szczytowy przydają się ogrzewacze chemiczne, zwłaszcza na palce stóp.

– baza na Łukowej Polanie (ok. 3800 m.n.p.m.)
Do samej bazy dojeżdżamy samochodem z Osz. Na czas jazdy warto mieć przy sobie chustkę/buffa ze względu na masę pyłu. Na Łukowej znajduje się kilka baz o różnych cenach i różnym standardzie. My spaliśmy w bazie „Achyk-Tash”. W pobliżu znajduje się kilka doskonałych dla zdobycia czterotysięczników (m. in. Pik Pietrowskiej), gdzie wystarczy sprzęt trekkingowy. Można zamówić sobie wyniesienie bagażu do obozu I na grzbietach koni (1$/kg); my oczywiście z tego nie korzystaliśmy.

Pik Lenina Ługowa Polana

– obóz I (ok. 4400 m.n.p.m.)
Z bazy trasa do 1-ki wiedzie przez Przełęcz Podróżników i trawers piarżysto-żwirowych zboczy na lodowiec. Po drodze trzeba przekroczyć rzeczkę, dość niebezpieczną, zwłaszcza, gdy jest wezbrana. Najlepiej przekraczać ją w grupie, pomagając sobie. W razie trudności można przewieźć się przez wodę z Kirgizami, wożącymi bagaże (cena negocjowana – od 10 do 1$/os.). Czas podejścia z ciężkim depozytem z 1-ki do 2-ki to ok. 5 h, powrót ok. 3-3,5 h. Obóz (również składający się z kilku mniejszych obozów) położony jest jeszcze na bezpiecznym lodowcu, na kamieniach. Jest ciekła woda, WC, można zamówić wyżywienie, nabić gazem kartusze (1$/szt. – na lodowcu leży sporo starych kartuszy, niektóre nadają się jeszcze do nabicia – to spora oszczędność w porównaniu z kupowaniem nowych), wykąpać się (w ciepłej wodzie za 5-3$ lub na lodowcu za darmo), a nawet wysłać maila.

Lenin 3-ka

– obóz II (ok. 5300 m.n.p.m.)
Droga z 1-ki, wzdłuż wydeptanego śladu, biegnie najpierw łagodnie, później przez tzw. „ściankę” (ok. 40 ° nachylenia), na której bywa poręczówka. Ścieżka omija szczeliny bądź trzeba je przeskakiwać lub przechodzić po drabince (nie zawsze stabilnej). Ostatni odcinek to długi i monotonny trawers. Im wcześniej rano wyruszymy, tym lepiej – mniej męczy słońce i lodowiec jest bezpieczniejszy. Czas dojścia z plecakiem to ok. 5-6 h, powrót ok. 2h. Obóz położony jest na piarżystym zboczu, co utrudnia budowę platform pod namioty. Bywa tłoczno z powodu ograniczonej ilości przestrzeni bez szczelin. Lepiej nie rozbijać się powyżej obozu, gdyż czasem z góry spadają kamienie. Jest ciekła woda. „WC” znajduje się w żlebiku (na prawo od obozu, patrząc z dołu). W obozie można dostać jedzenie, a nawet gaz, od osób schodzących na dół.

– obóz III (ok. 6100 m.n.p.m.)
Dojście z obozu 2-go zaczyna się od stromego podejścia na przełęcz, następnie droga wiedzie granią do podnóża Razdielnej. Na jej kopule szczytowej znajduje się obóz. Podejście na ten szczyt, szczególnie na początku, bywa męczące, długie i monotonne. Dojście z 2-ki do 3-ki zajmuje ok. 3 h, powrót 1 h. Obóz jest względnie osłonięty od wiatru. Namioty stoją na śniegu, ze śniegu także topi się wodę. Po obu końcach obozu, za śnieżnymi murkami, znajdują się „toalety”, nie wszystkim jednak chce się tam chodzić, więc należy uważać, jaki śnieg topimy do picia 😉

Lenin 3ka

– atak szczytowy
Na szczyt najlepiej jest wyruszyć właśnie z tego obozu, choć niektórzy zakładają jeszcze obóz IV na ok. 6400 m.n.p.m. Optymalna pora wyjścia to ok. 6 rano, wcześniej bowiem zimno i wiatr są na tyle przenikliwe, że można się wychłodzić lub odmrozić, zwłaszcza idąc w zwykłych skorupach. Droga na szczyt nie jest trudna. Rozpoczyna ją krótkie zejście do Przeł. Razdielna, później już cały czas do góry, chwilami po płaskim. Kilka podejść jest dosyć stromych, ostrożności wymaga przejście przez skałki, jednak główną przeszkodą jest wiatr i zimno, zaś w przypadku załamania pogody także trudności orientacyjne. Odczuwa się też wysokość. Końcówka podejścia jest myląca – trasa wiedzie przez łagodne wzniesienia, z których każde wydaje się być już szczytem. Właściwy szczyt łatwo jednak poznać po widocznym z daleka drewnianym słupku. Czas wejścia i zejścia bywa bardzo różny, zależy od warunków pogodowych oraz kondycji i aklimatyzacji. Nasza grupa przy dobrej pogodzie weszła z obozu III na szczyt w czasie 5,45 – 6,15 h. Zejście bez pośpiechu zajęło nam ok. 3,5 h. Bywa jednak i tak, że ta sama trasa zajmuje kilkanaście godzin. Rekord czasu wejścia na szczyt to 5 godzin z obozu II.

Pik Lenina atak szczytowy

Co jeszcze warto zwiedzić w Kirgistanie:

– jezioro Issyk-Kul
Issyk-Kul jest dla Kirgizów tym, czym dla Polaków Bałtyk – miejscem, gdzie każdy chciałby choć raz spędzić wakacje. To słone bezodpływowe jezioro jest położone w kotlinie w górach Tien-Szan, w odległości ok. 120 km od Biszkeku, na wysokości ponad 1600 m.n.p.m.. Jest, po jez. Titicaca, drugim co do wielkości jeziorem śródgórskim świata, a zarazem największym jeziorem Kirgistanu. Znajduje się nad nim kilka większych kurortów: Bałykczy, Kadży-Saj, Karakoł, Issyk-kul. Taniej wypocząć można natomiast w mniejszych wioskach, gdzie atrakcją są np. osły, konie i owce na plaży, Kirgizi smarujący się „dla zdrowia” mułem, jak również starsze panie, zrzucające muzułmańskie szaty i pluskające się z wnukami w bieliźnie. Nad Issyk-Kul łatwo dojechać marszrutą z Biszkeku (3-4 h; 150 som/os.). Doskonale można tu zregenerować siły po akcji górskiej.

Kirgizja issyk kul

– Biszkek
Stolica Kirgistanu jest miastem rozległym, posiadającym aż 4 bazary. Nie są one jednak jedyną jego atrakcją dla obcokrajowców. Mając wolny dzień w tym mieście warto wybrać się do centrum i zobaczyć zupełnie inne, bardziej europejskie, a w dużej mierze poradzieckie, oblicze Kirgistanu. Na uwagę zasługują monumentalne budynki rządowe czy uniwersyteckie, Muzeum Narodowe, którego połowa poświęcona jest dziejom kraju, a połowa… Leninowi; są nawet domy handlowe, w których piękne pamiątki kupić można po cenach kilkakrotnie wyższych niż na bazarze. Podstawowym miejscem dla poszukiwania transportu jest w Biszkeku „Zapadnyj Awtowagzau” – dworzec autobusowy, położony przy jednym z bazarów – Osz Bazar. Na lotnisko „Manas”, położone ok. 40 minut jazdy od miasta, kursuje marszrutka 153, której przystanek znajduje się przy tym samym bazarze.

– Osz
Jest to po Biszkeku drugie co do wielkości miasto Kirgistanu, baza wypadowa dla wypraw na Pik Lenina. Znajduje się tu największy bazar w Azji Środkowej. To tam najlepiej zaopatrzyć się w jedzenie w góry, stamtąd też odjeżdżają marszrutki i taksówki. W Osz znajduje się również uniwersytet, zaś główną atrakcją miasta jest Wzgórze Sulejmana z pozostałościami po meczecie oraz uformowaną w skale „Rynną Sulejmana”, po której zgodnie z tradycją zjeżdża się na plecach ściśle określoną ilość razy, aby uniknąć bólów kręgosłupa. Ze wzgórza roztacza się wspaniały widok na całe miasto.

Kirgizja Osh

Ważne kontakty:

• agencja turystyczna ITMC Tien-Shan (jedyna agencja, w której zorganizować można same pozwolenia, bez towarzyszącego im kosztownego pakietu usług): Biszkek, ul. Młodej Gwardii 1A ( niedaleko Osz Bazar, skrzyż. z ul. Tołstoja, czarne ogrodzenie, brak szyldu), tel +996 312 651 221; 651404; fax +996 312 650747, e-mail: itmc@elcat.kg, www.itmc.centralasia.kg;
• camping (niebieskie domki) koło stadionu w Osz – to miejsce, z którego organizowane są wyjazdy ciężarówką do bazy pod Pikiem (natomiast nocować lepiej gdzie indziej; tam jest drogo, brudno, nie ma zamków w drzwiach)
• hotele: Biszkek – hotel „Kojsza”, ul. Kijewska……….. (100 som/os, bezpiecznie, pokoje 2-3 osobowe, prysznica oficjalnie nie ma, lecz sprzątaczka, w konspiracji przed szefową, udostępnia go za 25 som/os); Osz – hotel „Alaj” przy bazarze (77 som/os. w pokoju 4-osobowym, prysznic darmowy)
• baza „Achyk-Tash” na Łukowej Polanie – względnie tanio (nocleg w jurcie 2$/os, namiot 1$, prysznic 1$, sauna-bania 2$, przechowanie depozytu 1$/dzień/sztuka bagażu, możliwość zamówienia wyżywienia, zakupu pieczywa-lepioszek, przetworów mlecznych, napojów; zakupu kartuszy z gazem); przeznaczona głównie dla gości z Europy Środk.-Wsch.; miła atmosfera;

Wszystkie dane pochodzą z lipca/sierpnia 2006 i są oparte na własnych doświadczeniach z jednego wyjazdu. Autorka opracowania nie bierze odpowiedzialności za ich nieaktualność bądź niedokładność.

Tekst Oli Dzik do relacji prasowych: TUTAJ

Dodaj komentarz