Ararat 5137 m.n.p.m.

Termin: 7.06 – 21.06.2009Ararat Turcja

Wyprawa Polskiego Klubu Alpejskiego na biblijną górę Ararat położoną w Turcji zakończyła się sukcesem i jej zdobyciem uczciliśmy tegoroczne święto „Bożego Ciała”. Mimo, że mierzy tylko nieco ponad 5100 metrów i jest łatwa technicznie przyszło nam o nią zawalczyć. Pierwszy obóz założyliśmy stosunkowo nisko na 2700 metrach, następnego dnia czekała na nas niespodzianka.Ararat 3 Zamiast wyjść do obozu na 4200 metrów konie niosące bagaże naszej grupy rozładowały się z powodu śniegu już na 3250 metrach. Chwila rozmowy i decydujemy się podejść trochę wyżej. Do plecaka doładowuję 2 dodatkowe namioty, trochę innych gratów i ruszamy w górę. Podchodzimy 400 metrów w górę i rozbijamy się obozem. Do dyspozycji mamy jedną 5 kg. butle z gazem na całą grupę więc gotowanie w namiocie zajmuje nam czas aż do wieczora. Pogoda nie zachęca do wyjścia. Wieje, sypie śnieg. Mimo to o 1 w nocy zaczynamy podchodzić. Na 4350 zostawiamy kolegę, który wraca do obozu a ja zamieniam się z przewodnikiem na torowaniu.Ararat 4 Tak pozostanie aż do szczytu. Śniegu jest czasami do kolan, jest zimno, mgła i silny wiatr. Na 4800 nasz przewodnik informuje mnie, że warunki są fatalne, wieje zbyt silny wiatr więc mamy wracać. Chwila rozmowy z guidem i niebieskie niebo nad szczytem powodują, że moja decyzja jest jedna. Do góry. Po 7 godzinach stajemy na szczycie. Widoczność dobra wiatr się uspokoił. Spędzamy tam godzinę a potem już tylko zejście. Najpierw zjazdy na tyłkach do obozu, burza śnieżna a następnie monotonne zejście do auta.Ararat 2
A dalej już tylko rozrywka. Najpierw gorące źródła, zwiedzanie okolic Dogubayazit i czekanie czy Ararat pokaże nam swoje piękno na tle błękitnego nieba ( niestety nie pokazał), a potem Kapadocja i 3 dni trekingów w jej magicznych dolinach ( dla dziewczyn szczególnie polecam „dolinę miłości”), kilkanaście skalnych kościołów, i wreszcie morze i Antalya ( było tak gorąco, że na plaży spędziliśmy zaledwie 2x po pół godziny). Dla mnie Turcja będzie już na zawsze krajem sympatycznych ludzi, dobrego jedzenia i przepięknych krajobrazów. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane tam wrócić i oby z tak rewelacyjną grupą ludzi jak teraz.Ararat Dogubajazit

Dodaj komentarz